• Nieprawidłowa segregacja

    • Mogłoby się wydawać, że nie ma wielkiego znaczenia, jeśli raz na jakiś czas zdarzy się nam wyrzucić odpady nieprawidłowo segregowane. Nic bardziej mylnego.

      Po pierwsze, pamiętajmy o zasadzie skali. Jeśli w taki właśnie sposób pomyśli każdy z nas, to nagle się okaże, że odpady, które trafiają do śmieciarki nie mają nic wspólnego z segregacją. Co więcej, to nie będzie tak, że w jednej śmieciarce będą wymieszane odpady ze szkła z odpadami z tworzyw sztucznych, bo przecież ktoś inny może wrzucić odpady szklane z biodegradowalnymi, a jeszcze inny mieszkaniec wyrzuci szkło z odpadami ulegającymi biodegradacji. I nagle okazuje się, że w pojeździe, który miał zbierać tylko szkło, jest cała paleta różnych odpadów, które powstają w naszych gospodarstwach. Czyli coś, czego nawet nie możemy nazwać odpadami zmieszanymi, bo te, zgodnie z definicją są odpadami, które pozostają nam po rozdzieleniu na poszczególne frakcje, zbierane selektywnie. 

      Po drugie, pamiętajmy o kosztach. Nieprawidłowa segregacja to wyższe koszty zagospodarowania odpadów, a więc też wyższe stawki opłat, które jako mieszkańcy wnosimy do gminy. Dlaczego? Sprawa jest niezwykle prosta. Jeśli do recyklera trafiają odpady zebrane prawidłowo, może on bez większych przeszkód, po wstępnym oczyszczeniu i rozdzieleniu na poszczególne typy odpadów (pamiętajmy, że odpady, które zbieramy np. do żółtego worka - wszystkie razem - dzielą się na mniejsze frakcje i kody, które u recyklera muszą być najpierw odpowiednio posortowane) poddać procesowi recyklingu. W przypadku odpadów, mających dużo zanieczyszczeń, tzn. takich, w których jest duża ilość odpadów innego typu, trzeba je najpierw odpowiednio porozdzielać. A to kosztuje. Co więcej, czasami zanieczyszczenie jest tak duże, że recykler odmawia przyjęcia danej partii odpadów. Wyższe koszty przekazania do recyklingu to też większe opłaty dla mieszkańców, a tego chcemy uniknąć.

      Po trzecie, pamiętajmy o planecie. Odpady, które są wymieszane i trafiają nie tam, gdzie powinny wydłużają swoją drogę do ponownego wprowadzenia na rynek surowców lub w ogóle wypadają z gospodarki w obiegu zamkniętym, a to coś, czego chcemy uniknąć. Najważniejszym działaniem w hierarchii postępowania z odpadami jest zapobieganie ich powstawaniu. Odpady, które nie trafiają do recyklingu nie mogą służyć ponownie jako surowiec wtórny, a więc zmuszają do wykorzystania surowców pierwotnych, czyli takich, pochodzących bezpośrednio z natury, a nie z recyklingu odpadów. Wykorzystując surowce pierwotne zmieniamy naszą planetę, nie pozwalamy naturze na odpowiedni rozwój. 

      Po czwarte, pamiętajmy o naszych własnych pieniądzach. O rosnących kosztach zagospodarowania, które przekładają się na ponoszone przez nas opłaty za gospodarowanie śmieciami już pisaliśmy wcześniej. Ale mu się tu pojawić jeszcze jeden ważny argument. Każda gmina zobowiązana jest (na podstawie zapisów Ustawy o odpadach) do osiągania odpowiednich poziomów odpadów przekazanych do odzysku i recyklingu. To znaczy, że odpowiednia część produkowanych przez nas odpadów powinna być poddana właśnie takim procesom, a nie spalaniu czy składowaniu na składowiskach odpadów. Im bardziej zanieczyszczone innymi frakcjami są odpady zebrane selektywnie, tym mniejszy wskaźnik wyliczany przez recyklera i tym mniejszym wskaźnikiem może pochwalić się cała gmina. A brak osiągnięcia wskazanego w ustawie poziomu recyklingu i odzysku to dotkliwe kary finansowe dla gminy, czyli dla nas wszystkich. Gmina, jeśli będzie zmuszona do płacenia kar, będzie musiała zrezygnować z innych wydatków na rzecz mieszkańców. Płacenie kar nam więc nie służy. Zastanówmy się nad tym następnym razem, gdy będziemy wrzucać odpady do niewłaściwego pojemnika. 

      Po piąte, jeszcze raz pieniądze. I to takie, które dotykają nas bezpośrednio. Obowiązek segregacji odpadów wynika bezpośrednio z ustawy. W każdej gminie musi być realizowany przez mieszkańców. Dlatego też ustalane są przez rady gmin podwyższone stawki za odpady dla osób, które nie prowadzą właściwej segregacji. W naszej gminie jest to trzykrotność stawki podstawowej. Nie segregując odpadów zapłacisz więc 3 razy więcej. Czy to naprawdę się opłaca?